czwartek, 28 lutego 2013

recka. "Wykreślone imię"



„ Wykreślone imię”
Brzmi całkiem normalnie, prawda?
Do jakiego gatunku ją zaliczyć? – Horror.
Kiedy czytasz ją w dzień – książka o dzieciakach z problemami… Ale spróbuj poczytać o trzeciej rano, podczas burzy, kiedy jesteś sam/a w domu.
Może masz na strychu jakieś stare lalki? Spoczywają sobie spokojnie w plastikowych workach, czekając na wyrzucenie… lecz ja nie byłabym taka pewna!
Gdy wdowiec samotnie wychowujący córkę i syna poznaje rozwódkę, która ma dwoje własnych dzieci, stworzenie zgodnej rodziny może być kłopotliwe. Sam pomysł wyjazdu na pierwsze wspólne wakacje w towarzystwie czworga kłótliwych dzieciaków wywołuje dreszcze. Ale stary dom nad jeziorem, należący do rodziny zmarłej żony Petera, skrywa mroczne tajemnice, które sprawią, że codzienne przepychanki przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie. Zakurzone książki z wykreślonymi imionami bohaterów, nagie laleczki z wydłubanymi oczami, tajemniczy przystojniak w nieokreślonym wieku i lalka, która pojawia się niespodziewanie w różnych miejscach, oplatając wszystko włosami… Jedyną szansą na uniknięcie obłędu jest poznanie reguł potwornej gry. Gdzie jest granica pomiędzy iluzją a rzeczywistością? I czy w ogóle istnieje?
 
Jedno jest pewne – kiedy zobaczę człowieka przypominającego lisa, raczej mu nie zaufam.
Książkę polecam,
 gdyż jest warta poświęcenia tego jednego wieczoru.
Ale też nie na tyle, żeby ją kupować – biblioteka.

Kalichante

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz